Morsowanie z „Icelordem”

Posted on Posted in Blog

Na plaży miejskiej w Szczytnie odbył się Piknik Morsów, zorganizowany wspólnie przez Stowarzyszenie Morsy Szczytno „Reset” i Miejski Ośrodek Sportu. Gościem specjalnym imprezy był Zbigniew Falkowski – rekordzista świata w najdłuższej kąpieli w lodzie.

– Do ostatniej sobotniej imprezy przygotowywaliśmy się już od dłuższego czasu – opowiada o walentynkowym pikniku „głowa i mózg” szczycieńskich morsów – Jarosław Kordek „Dziadek Mors”, który na co dzień jest żołnierzem jednostki w Lipowcu. Niewątpliwie sukces, jaki odniósł bieg i wspólna kąpiel morsów, to również zasługa Miejskiego Ośrodka Sportu w Szczytnie. – W ciągu niespełna 5 miesięcy udało nam się zorganizować wspólnie trzy imprezy: Andrzejkowy Bieg Morsów, morsowe bicie rekordu Guinnessa i ostatnia, czyli Walentynkowy Piknik Morsów – opowiada dyrektor szczycieńskiego MOS-u, Krzysztof Mańkowski.

tygodnik-szczytno-morsowanie-1Morsy Szczytno jako nieformalna grupa, powstała 4 lata temu. – Udało nam się wyjechać na jeden z wojewódzkich zlotów morsów i tam podpatrzyliśmy w jaki sposób organizuje się tego typu imprezy i przenieśliśmy je na nasz szczycieński grunt – opowiada o początkach morsowania Jarek.

W chwili obecnej czynnych członków Stowarzyszenia Morsy Szczytno jest około 70 osób z całego powiatu szczycieńskiego. Najstarszy członek stowarzyszenia ma 64 lata, a najmłodszy zaledwie 6. Za tym, że morsowanie jest zupełnie nieszkodliwe dla organizmu, przemawia m.in. fakt, że w sobotniej kąpieli wzięła również udział pani, która za trzy miesiące urodzi dziecko. Bieg z morsowaniem bardzo dobrze się harmonizuję ze względu na samą rozgrzewkę przed kąpielą, jak i „dogrzewkę” po jej odbyciu. Właściwie na każdą minutę spędzoną w wodzie, powinno się później przebiec kilometr.

Szef szczycieńskich morsów preferuję maksymalne przebywanie w wodzie do 7 minut. – Po tym wszystkim ważny jest również tzw. „pełny reset”, czyli całkowite zanurzenie się w lodowatej lodzie, stąd jeden z członów nazwy naszego klubu tak brzmi i każdy z naszych członków musi to zaliczyć.

W sobotnim biegu wzięło udział 71 uczestników, a do wody odważyło się wejść 50 osób. Wśród uczestników biegu i kąpieli dało się również zauważyć inne zorganizowane grupy morsów, które zawitały w tym dniu do naszego miasta, m.in. z Pisza, Olsztyna, Iławy i Mrągowa. Jednakże najliczniejszy zorganizowany zespół tworzyli żołnierze z jednostki w Lipowcu – około 20 osób. Przed startem o godz. 12, funkcjonariusze policji oraz strażacy przed licznie zgromadzoną na plaży publicznością przeprowadzili szkolenie „Bezpieczny lód”. Można było zapoznać się z warunkami bezpieczeństwa podczas przebywania na lodzie oraz zobaczyć, jak wygląda akcja ratowania tonącej osoby, pod którą załamał się lód

Na mecie każdemu uczestnikowi biegu były wręczane okolicznościowe medale, które zaprojektował i wykonał jeden z lokalnych amatorów zimnych kąpieli: Cyprian Szot – mistrz sztuki glinianej, jak mawiają o nim przyjaciele z klubu morsów.

Po kąpieli w lodowatej wodzie na wszystkich czekała gorąca grochówka, ciasto i kubek gorącej kawy lub herbaty. – Organizacja całego przedsięwzięcia leżała po stronie szczycieńskich morsów – mówi o sobotniej imprezie Krzysztof Mańkowski. – Z naszej strony wspomogliśmy ich logistycznie, czyli zabezpieczyliśmy plażę, rozbiliśmy namioty, rozstawiliśmy stoliki i krzesełka oraz udostępniliśmy budynek MOS-u. Zawsze jesteśmy otwarci na tego typu inicjatywy ze strony mieszkańców i stowarzyszeń, ponieważ taka jest nasza misja.

– Większość członków naszego stowarzyszenia chodzi w specjalnie uszytych polarach z wyhaftowanymi imionami i przede wszystkim herbem Szczytna. Jest to niewątpliwie świetna promocja naszego miasta i regionu, ponieważ w naszej działalności nie ograniczamy się jedynie do granic powiatu – opowiada jeden ze szczycieńskich morsów Andrzej Szczerbo.

Jednym z gości szczycieńskiego Walentynkowego Pikniku Morsów był Zbigniew Falkowski, który 3 stycznia 2015 roku na III Światowym Festiwalu Morsowania w Kołobrzegu, pobił rekord świata w długości kąpieli w lodzie. Jako jedyny z tysiąca zawodników, ośmielił się wejść do specjalnego akwarium z lodem. Spędził tam dokładnie 2 godziny, 2 minuty i 13 sekund. Jego przygoda z morsowaniem rozpoczęła się prawie cztery dekady temu. – Jako 10-latek wpadłem zimą do przerębli i tak już mi zostało – dodaje z uśmiechem. – Później chodziłem z kolegami w lutym lub marcu nad brzeg częściowo zamarzniętej Narwi. Koledzy zostawali na brzegu, a ja po prostu brałem kąpiel, wzbudzając tym samym niemały podziw wśród obserwujących.

tygodnik-szczytno-morsowanie-2Obecnie w Łapach, gdzie mieszka pan Zbigniew, nie budzi już zdziwienia widok pana słusznych rozmiarów, który w styczniu czy lutym, ubrany w podkoszulek, krótkie spodenki i klapki plażowe spaceruje w kierunku Narwi. Na pytanie, co robi gdy jest lato, odpowiada: – Wchodzę do dość dużych rozmiarów zamrażarki, gdzie w temperaturze około -20 stopni Celsjusza spędzam od 20 do 30 minut i to jest mój sposób na letnie upały.

Zbigniew Falkowski pasją morsowania chce „zarażać” innych. Założył fundację „Morsy bez granic, powrót do natury”, której celem jest prowadzenie badań naukowych nad wykorzystaniem naturalnych metod uzdrawiania, nieuznawanych przez klasyczną medycynę.

  • W Szczytnie jestem po raz pierwszy i muszę powiedzieć, że macie wspaniałe warunki do morsowania – opowiada o naszym mieście „Icelord”, bo taki przydomek nadano Zbigniewowi Falkowskiemu po jego wyczynie w Kołobrzegu. – Cieszę się i jednocześnie jestem dumny z faktu, że zostałem przyjęty do szczycieńskiego stowarzyszenia morsów, jako członek honorowy.

 

Autor: Robert Arbatowski

Źródło: Tygodnik Szczytno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *